01/ Złodziejka matek

Powieść o kobiecie, która została matką, ale nie rozprawiła się z demonami własnego dzieciństwa. Czy skoro według staropolskich wierzeń poród miał łączyć z zaświatami, to możliwe jest, że Emma urodziła nie tylko dziecko? Bohaterka eksperymentuje, a czasem bezmyślnie naśladuje, by zrozumieć siebie i poczuć się autentyczną. Jednak czy reszta świata jest autentyczna?

„Złodziejka matek” to sensualna i przejmująca opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, dorastaniu w latach 90., a także o samotności w czasach dobrostanu i kryzysu klimatycznego.

Książka dla wszystkich, którzy mimo lęku próbują przezwyciężać fatum „braku przynależności” oraz zakotwiczać się w rolach społecznych na własnych warunkach i zasadach.

Nominacja:
Odkrycia Empiku 2025

Książka Roku 2025 (wybór Justyny Sucheckiej i Natalii Szostak, TVN24)

Odkrycie literackie (według Anny Cieplak)

Głosy krytyków

„Złodziejka matek” Magdaleny Genow to poruszające i literacko dojrzałe studium macierzyństwa, pokazane z rzadko obecnej w polskiej literaturze perspektywy, wolne od publicystycznych uproszczeń.

Autorka łączy intymną opowieść o pamięci, stracie i ambiwalencji z szerokim kontekstem kulturowym i psychologicznym, odsłaniając uniwersalne mechanizmy rodzinnych zależności. Za odwagę tematu, dojrzałość refleksji i wyrazistość języka książka zasługuje na nominację.”

Sylwia Chutnik, jurorka Odkryć Empiku 2025

„Złodziejka matek” to książka cicha, a jednocześnie intensywna. To powieść o kobiecości, która nie chce się podporządkować wzorcom. Kameralna, gęsta, literacko dojrzała.”

Aleksandra Pakieła, „Newsweek”

„Książka Genow to dojrzała, świetnie napisana proza.”

Rafał Pikuła, „Przegląd”

Dłuższe recenzje:

Paula Ignatowicz

To nie jest książka, którą się po prostu „przeczyta”. To książka, która zapuszcza korzenie w ciele — gdzieś między macicą a gardłem, między tęsknotą a gniewem. Magdalena Genow wchodzi w najciemniejsze zaułki kobiecego doświadczenia i rozświetla je językiem tak poetyckim, że aż bolesnym.

Jej narracja przypomina moment zawieszenia między snem a jawą — tak jak bohaterka, która w dzieciństwie dysocjuje, wyruszając w skafandrze astronautki poza granice swojego ciała. Ten obraz doskonale oddaje, jak wiele osób uczy się przetrwania: odlatując. „Rozszczepiałam się na galaktyki” — pisze — i chyba każda osoba, która w dzieciństwie próbowała wytrzymać nie do zniesienia, odnajdzie w tym swoje echo.

W tych fragmentach, gdzie pojawia się połóg, gdzie ciało kobiety jeszcze nie domknęło się po porodzie, Genow pokazuje, jak traumatyczne doświadczenia mogą wstrząsać nami jeszcze długo po tym, gdy „wszystko powinno być już dobrze”. To drżenie płyt tektonicznych jest metaforą czegoś większego — matkowatości, kobiecości, naszego miejsca na świecie.

(...) „Złodziejka Matek” to książka, która rozszczelnia. Rozszczelnia w ciele, w głowie, w sercu. I nie daje łatwego ukojenia, ale daje coś znacznie cenniejszego: poczucie, że nie jesteśmy w tym wszystkim same.

czytaj dalej →

← mniej

Anna Cieplak

Debiut prozatorski Magdaleny Genow trafia prosto w serce współczesności. Myślę, że bezpardonowo, bez szczypania się, bez kompleksów próbuje rozpoznać, jakie są współczesne bolączki klasy średniej. I to nie tej, która jest opisywane w ramach clickbaitów o tym, jak to młodzi dorośli nie radzą sobie na rynku pracy i nie chcą wchodzić w relacje, tylko opowiada o relacji między główną bohaterką, jej mężem i jej licznymi matkami.

No właśnie, kiedy słyszymy „liczne matki” to co pod tym może się kryć? Otóż Genow przeprowadza nas przez studium społecznych relacji, pokazując, że często nasze więzi rodzinne dane nam z powodu urodzenia podlegają licznym wstrząsom, ale nie oznacza to oczywiście tylko reakcji oczywistych, to znaczy pokazuje nam, jak w wielu przypadkach sytuacja, w której się znaleźliśmy nie jest zdeterminowana tylko i wyłącznie doświadczeniami dzieciństwa, ale w dużym stopniu wiąże się z tym, jak otoczenie społeczne wpływa na nasze aspiracje, dążenia, cele.

Jej główna bohaterka, protagonistka jest postacią, która z jednej strony może budzić współczucie, z drugiej strony może budzić sympatię, z trzeciej może również też irytować. I wydaje mi się, że w tym jest największa siła tej historii.

To znaczy, że jest to opowieść, w której możemy dostrzec tę taką niejednoznaczność, i pozwolić sobie na wgląd do świata, który wydaje się czasami może, nie wiem, zbyt codziennym, może zbyt naznaczony nieważnością. Magda odkrywa dla nas ważność tych doświadczeń i w swojej historii umożliwia nam z jednej strony taki realistyczny opis tego, co dostrzegamy na tle licznych polikryzysów, a z drugiej strony też pozwala nam wejść do świata specyficznego języka bohaterki, który w dużym stopniu odróżnia jej styl pisania od tego, jak czasami w język realistyczny łapane są problemy kobiet. Natomiast nie jest to książka tylko o perspektywie kobiecej, tylko o perspektywie powiedziałabym – społecznej.

Sama Magdalena jest też ciekawą osobą ze względu na jej inne doświadczenia literackie. Wydała już wcześniej reportaż Złotego Rakija, reportaż o Bułgarii, natomiast w prozie zupełnie odbija od tego, z czego dała się poznać wcześniej i w związku z tym w naszym rozpoznaniu w biurze jest autorką, która potrafi zmieniać zarówno język opisu, perspektywę, jak i też jest bardzo wszechstronna i dużo widzi.

czytaj dalej →

← mniej

Instagramowe opinie:

O książce w mediach

Agnieszka Kamińska, Szukamy wsparcia, jakiejkolwiek wspólnoty, choćby miała to być wspólnota thermomixowa, Hello Zdrowie

Rozmowa z Aleksandrą Grzemską – literaturoznawczynią, autorką monografii Matki i córki. Relacje rodzinne i artystyczne w autobiografiach kobiet po 1989 roku

Anna Sierant, rozmowa z Magdaleną Genow, Lubimyczytać

Kultura u Podstaw, Zamieniam się w słuch #216: „Złodziejka matek”. Rozmowa z Magdą Genow

TVN24 – „I co teraz? Krótka przerwa”

Teleexpress (fragment literacki 10:33)

02/ Bułgaria - złoto i rakija

Dlaczego rakii nie pije się na raz? Czy to prawda, że Bułgaria jest rajem dla archeologów i że przeciętny Bułgar lubi rozmawiać o ziołach? Dlaczego ostatni car Bułgarii wrócił do władzy? I w końcu, jak to się stało, że ten czarnomorski kraj zasłużył sobie na miano „Róży Europy”?

Bułgaria kojarzy nam się przede wszystkim z wczasami w PRL-u. Na wakacjach w Złotych Piaskach popijano pomarańczowy schweppes, a na pamiątkę każdy pakował do torby koniak Słynczew Briag. Kwitł nie tylko handel wymienny, ale także nawiązywały się wieloletnie przyjaźnie. A jaka jest współczesna Bułgaria?

Autorka przedstawia nieznane oblicze jednego z najciekawszych krajów Europy. Prowadzi nas mało uczęszczanymi szlakami, mierzy się z mitami, uwodzi znajomością miejsca i kultury.

wyróżnienie w konkursie Magellana na podróżniczą książkę roku 2019

nominacja do tytułu podróżniczej książki roku magazynu Traveller

Mówią o książce

O książce w mediach

Onet Kultura „Dorastanie na styku dwóch kultur jest słodko-gorzkie” – wywiad z Magdaleną Genow Rozmowa o książce, doświadczeniu życia między kulturami i pisaniu.

Onet Podróże „Bułgarzy żyją historią” – rozmowa z Magdaleną Genow
 O Bułgarii, pamięci historycznej i inspiracjach do książki.

Podcast „Podróż bez paszportu” (YouTube) Rozmowa z Magdaleną Genow. O kulisach powstawania książki i pracy reporterskiej.

03/ Rogale, koziołki i rydwan Kalinki

Rydwanem przez Poznań: Wielka misja małej Kalinki



Wybierz się w niezwykłą podróż po Poznaniu w towarzystwie Kalinki! Kiedy poranek zaczyna się od niefortunnej plamy pasty do zębów na warkoczu, wydaje się, że spóźnienie do przedszkola jest nieuniknione. Jednak od czego jest dziecięca wyobraźnia i... magiczny kasztanek sterujący rowerowym rydwanem?

„Rogale, koziołki i rydwan Kalinki” to pełna humoru opowieść o tym, że droga do przedszkola może stać się wielką wyprawą. Razem z bohaterkami przejedziesz wzdłuż Malty, miniesz dumną Katedrę i poczujesz zapach rogali świętomarcińskich. Po drodze spotkasz „babcię-wielbłąda", psi zaprzęg i poznasz tajemnicę radosnych koziołków z ratuszowej wieży.

W Poznaniu supermoce można spotkać na każdym kroku. Ma je doktor Karol Marcinkowski, który jako dobry lekarz pomagał wszystkim bez robienia bolesnych zastrzyków. Ma je też tata Adama, gdy z uśmiechem dźwiga synka wraz z ciężkim wózkiem i plecakiem. Obaj – dawny opiekun miasta i dzisiejszy tata-siłacz – udowadniają dzieciom, że aby być prawdziwym bohaterem, wcale nie trzeba mieć peleryny!



Czy magiczny kasztanek naprawdę potrafi zatrzymać czas, by Kalinka zdążyła na rogale? Odkryj Poznań widziany oczami dziecka, gdzie historia spotyka się z zabawą, a każdy zakręt kryje nową niespodziankę.

Zapnijcie pasy w rydwanie – ruszamy!